Witajcie!

Czy słońce świeci, czy deszcz pada, każda pogoda nam odpowiada!

poniedziałek, 12 lipca 2010

DZIEŃ TRZECI


Dzień dzisiejszy, dla chętnych rozpoczął się już o 7.00 rano. Po pobudce, punktualnie o g. 7.15, pod czujnym okiem p. Tomka, rozpoczęła się gimnastyka poranna. Uczestniczyło w niej aż 7 kolonistów. W trakcje tego treningu uczestnicy dowiedzieli się także o różnych technikach rozciągania.
Następnie, o 8.00 udaliśmy się na pierwszy w tym dniu posiłek, czyli śniadanie. Co było? Chleb, masło, dżem, wędlina, ser żółty, ogórki,pomidory... Czyli, dla każdego coś dobrego. Po wyjściu ze stołówki zabraliśmy się za robienie porządków w swoich pokojach.
O 9.30, z piosenką na ustach wyruszyliśmy w kierunku morza, gdzie aż do obiadu oddawaliśmy się plażowaniu i kąpielom pod czujnym okiem p. Ratownika. Chętni mogli pograć w siatkówkę lub piłkę nożną.
Po obiedzie była tzw. cisza poobiednia, czyli czas na krótki odpoczynek w swoich pokojach, a następnie spotkania w grupach. Wtedy to koloniści, pod okiem swego wychowawcy udali się na spacer po Stegnie. W trakcie tego wyjścia nie mogło zabraknąć takiego punktu jak - zakupy. Miłym zaskoczeniem były lody, które otrzymały dzieci gratis. O g. 17.00 uczestniczyliśmy we Mszy św., a po niej poszliśmy wprost na kolację.
Im bliżej było wieczora, tym coraz bardziej kolonistów ogarniało napięcie. Najbardziej jednak tych, którzy byli po raz pierwszy. Zewsząd słychać było pytanie: co z nami będzie? Nieuchronnie jednak zbliżała się pora chrztu morskiego. Starsi koloniści przygotowali dla nowych rybokolonistów wiele ciekawych atrakcji. Wśród nich - tor przeszkód, na końcu którego czekało spotkanie z Neptunem - ks. Mariuszem i pasowanie na kolonistę. Każdemu z nowo pasowanych zostało nadane przy tej okazji specjalne imię.
Po tak mocnych przeżyciach odśpiewaliśmy Apel jasnogórski, a następnie powróciliśmy do ośrodka. Choć umorusani, ale szczęśliwi i radośni. Niektórzy nawet podkreślali: "ja chcę jeszcze raz taki chrzest". Dzień pełen wrażeń sprawił, że o 22.30 wszyscy zadowoleni udali się do swoich łóżek na zasłużony odpoczynek.
Dziś zauważyliśmy, że można płakać na kolonii nie tylko z powodu rozłąki z rodzicami, ale także ze SZCZĘŚCIA. Bogu za to niech będą dzięki. Do zobaczenia już jutro. A hooooj!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

OBSERWATORZY